Co zabrać, idąc pierwszy raz na strzelnicę?

  1. Ciepłe ubranie. Strzelnice dzielimy na otwarte, to znaczy takie, gdzie jest zimno, bo są na dworze oraz zamknięte, czyli takie, gdzie jest zimno, bo właściciel oszczędza na ogrzewaniu. O co trudno mieć pretensje, bo kubatura takiego obiektu siłą rzeczy musi być spora.

  2. Dowód osobisty. Żaden przepis nie obliguje do jego pokazywania, ale obsługa nierzadko uzależnia od tego wstęp.

  3. Wygodne buty. Początkujący zwykle strzelają stojąc; odpowiednie obuwie jest ważne dla stabilności, a tym samym celności. Szpilek nie zalecamy, zwłaszcza panom.

  4. Gotówkę. Karty płatnicze raczej w tej branży nie funkcjonują. Weź większą kwotę, niż wydaje Ci się, że potrzebujesz. Po pierwszych paru strzałach nie poprzestaniesz na zaplanowanej liczbie, będziesz chcieć więcej.

  5. Ochronniki słuchu. Jakiekolwiek, np. budowlane, nie muszą być specjalistyczne strzeleckie. Mogą być zatyczki do uszu. Niestety, wiele strzelnic nie zapewnia tego podstawowego sprzętu BHP. Oczywiście nie dotyczy to imprez organizowanych przez Ensis, my zawsze zapewniamy ochronę słuchu.

Usuwanie zaklinowanego wyciora sznurowego

Podczas przygotowań do Kursu rozbierania 4.02 w Kościanie nastąpił wypadek przy czyszczeniu broni: wycior sznurowy (bore snake) utknął w komorze nabojowej AKM.

Próby wyjęcia go w normalny sposób, ciągnąc od strony wylotu lufy, nie przyniosły żadnych rezultatów, nawet po naoliwieniu w trzech punktach (od wylotu lufy, komory nabojowej i kolanka gazowego). Od drugiej strony nie dało się go chwycić, był już za głęboko.

W tej stytuacji wkręciłem w materiał, od strony komory nabojowej, najdłuższy wkręt, jaki miałem pod ręką. Posłużył za uchwyt do wyciągania sznura.


Ze względu na konstrukcję kałasznikowa, nie mogłem użyć haczyka, który byłby wygodniejszy do chwycenia niż zwykły wkręt – przed komorą jest za mało miejsca. Musiałem wykorzystać kombinerki, opierane od dołu, przez gniazdo magazynka, lub, na zmianę, od góry (uniosłem szczerbinkę, żeby jej przy tym nie uszkodzić).

 

 

Wyciąganie wyciora tą metodą przynosiło rezultaty powoli; upewniwszy się, że w ogóle działa, uciąłem część wystającą z lufy, żeby zminimalizować tarcie. Całkowite usunięcie zaklinowanego sznura potrwało ok. pół godziny.