Policja, prokuratura i sąd wobec zagrożenia życia na strzelnicy – Poznań 30.09.2018

Każdemu strzelcowi może się zdarzyć, że podczas jego obecności na strzelnicy dojdzie z cudzej winy do sytuacji, która spowoduje interwencję policji i dalsze postępowanie.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się z pierwszej ręki, jak wygląda to w praktyce, zapraszamy na szkolenie.
Opowiemy, co się działo zarówno 13.05.2018 w Podstolicach jak i w późniejszym postępowaniu, jakie zażalenia zostały uwzględnione, jakich nadużyć dopuścili się funkcjonariusze publiczni.

Omówimy przebieg interwencji, w tym takie czynności jak:
Legitymowanie
Badanie alkomatem
Konfiskata broni
Przesłuchania
Przeszukania
A także dalsze postępowanie, środki odwoławcze i ich skuteczność, reakcje mediów.
…i być może także inne tematy – sprawa jest w toku, zobaczymy, co życie przyniesie.

Szkolenie będzie bezpłatne.

Szkolenie odbędzie się w niedzielę 30 września od 11:00 w Poznaniu. Dokładne miejsce zależy od liczby uczestników i zostanie im podane mailowo.
Wymagane zgłoszenia mailowe na adres ensis@protonmail.com do dnia 17 września.

Jak przyśpieszyć procedurę pozwolenia na broń?

Jak przyśpieszyć procedurę pozwolenia na broń?

Największą wadą sportowej drogi do pozwolenia na broń jest czas, jaki zajmuje – trzy miesiące stażu przed egzaminem, często kilka miesięcy czekania na patent strzelecki i znów kilka miesięcy czekania na licencję.
Istnieje jednak kategoria licencji zawodniczej PZSS, którą można otrzymać bez patentu – licencja uprawniająca tylko do startu w konkurencjach pneumatycznych.
Jedynymi wymogami dla jej otrzymania są członkostwo w klubie (standardowo związane z ubezpieczeniem NNW) oraz stwierdzenie przez lekarza zdolności do uprawiania sportu strzeleckiego, tak jak przy patencie.

Należy zatem:
1. Przystąpić do klubu zrzeszonego w PZSS.
2. Niezwłocznie złożyć „Wniosek o wydanie licencji zawodniczej uprawniającej do udziału we współzawodnictwie wyłącznie w konkurencjach pneumatycznych„.
3. Po 3 miesiącach w klubie zdać na patent strzelecki.
4. Po otrzymaniu patentu strzeleckiego wystąpić o zwykłą licencję zawodniczą w pełnym zakresie, ale! Do tego momentu licencja pneumatyczna powinna już przyjść, co prowadzi nas do następnych kroków…
5. Przejść badania lekarskie i psychologiczne.
6. Wystąpić o pozwolenie na broń w oparciu o spełnione przesłanki ustawowe, nie czekając na pełną licencję.

Dlaczego powinno to zadziałać?

Ważną przyczyną dla pozwolenia na broń do celów sportowych jest:
„udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze strzeleckim,
posiadanie kwalifikacji sportowych, o których mowa w art. 10b, oraz licencji
właściwego polskiego związku sportowego”

Ustawa o broni i amunicji nie rozróżnia rodzaju licencji PZSS.
Pełna licencja zawodnika, licencja zawodnika w zakresie konkurencji pneumatycznych, licencja trenera i licencja sędziego powinny być z tego punktu widzenia równoważne.

Ponadto dalsza część tego samego artykułu ustawy podkreśla, że:

„1. Uprawianie sportów o charakterze strzeleckim wymaga
posiadania odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych stosownym dokumentem
oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tych sportach.
2. Dokument, o którym mowa w ust. 1, wydaje, po przeprowadzeniu
egzaminu, polski związek sportowy, o którym mowa w ustawie z dnia 25 czerwca
2010 r. o sporcie (Dz. U. Nr 127, poz. 857, z późn. zm.4). Za przeprowadzenie
egzaminu pobiera się opłatę w wysokości 400 zł; opłata stanowi dochód
właściwego polskiego związku sportowego.
3. Dokument, o którym mowa w ust. 1, potwierdza posiadanie kwalifikacji
niezbędnych do ubiegania się o wydanie pozwolenia na broń do celów sportowych.”

A zatem sam patent potwierdza posiadanie kwalifikacji, zaś taka czy inna licencja jest wymogiem czysto formalnym.

Podkreśla to zresztą sam PZSS w regulaminie patentowym:
„Patent strzelecki uprawnia do:
4. ubiegania się o wydanie pozwolenia na broń do celów sportowych, na podstawie przepisów ustawy o broni i amunicji.”

Nieco precyzyjniej określona jest licencja w przepisie mówiącym o zwolnieniu z egzaminu, ale tam także nie napotykamy na przeszkody dla użycia pneumatycznej:

„Od egzaminu, o którym mowa w ust. 1, zwolnieni są funkcjonariusze
Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby
Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego
Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Celno-Skarbowej, Biura
Ochrony Rządu, Służby Więziennej, funkcjonariusze lub pracownicy innych
państwowych formacji uzbrojonych i żołnierze zawodowi Sił Zbrojnych
Rzeczypospolitej Polskiej, członkowie Polskiego Związku Łowieckiego –
w zakresie broni myśliwskiej, oraz członkowie Polskiego Związku Strzelectwa
Sportowego posiadający licencję zezwalającą na uprawianie strzelectwa
sportowego – w zakresie broni sportowej, jeżeli zdali taki egzamin na
podstawie odrębnych przepisów.”

Licencja uprawniająca do udziału we współzawodnictwie wyłącznie w konkurencjach pneumatycznych niewątpliwie stanowi licencję zezwalającą na uprawianie strzelectwa sportowego.

Całą procedurę pozwolenia na broń, zakładając, że licencja pneumatyczna przyjdzie do zawodnika mniej-więcej równocześnie z patentem, można dzięki temu skrócić o kilka miesięcy, zwykle zmarnowanych na oczekiwanie na licencję po otrzymaniu patentu.
To wszystko kosztem wypełnienia jednego dodatkowego wniosku oraz 50 zł opłaty za licencję pneumatyczną.

Dodatkową zaletą posiadania licencji uprawniającej do udziału we współzawodnictwie wyłącznie w konkurencjach pneumatycznych jest możliwość wyrobienia startów do przedłużenia pełnej licencji zawodnika w pistolecie i karabinie jeszcze przed jej otrzymaniem, a nawet przed otrzymaniem patentu strzeleckiego.
Korzystającemu z tej możliwości – poprzez starty w pistoletowych i karabinowych zawodach pneumatycznych – pozostanie tylko zaliczyć strzelbę po otrzymaniu pełnej licencji.

Tyle teorii, pozostaje przepchnąć nową interpretację przez WPA.
Proszę o udostępnianie niniejszej instrukcji, żeby informacja o takiej możliwości dotarła do osób ze wszystkich województw.
Za kilka miesięcy powinniśmy wiedzieć, jak poszczególne komendy wojewódzkie zapatrują się na wyrobienie pozwolenia na broń w oparciu o licencję pneumatyczną.

Karol Nowacki

Egzamin policyjny a patent

Egzamin policyjny na pozwolenie na broń a egzamin na patent strzelecki PZSS

Miałem ostatnio okazję poprowadzić kurs przygotowujący do egzaminu policyjnego na pozwolenie na broń i porównać go szczegółowo do egzaminów na patent strzelecki Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Różnice pomiędzy nimi determinują w praktyce trudność dwóch najsensowniejszych dróg do pozwolenia na broń w obecnym polskim prawie: kolekcjonerskiej i sportowej.

Jak wiadomo, egzamin policyjny pozwala uzyskać pozwolenie w nieco szerszym zakresie (potencjalnie – łącznie z bronią samoczynną), ale oba umożliwiają posiadanie rodzajów broni interesujących większość strzelców – pistoletów, rewolwerów, karabinków, karabinów i strzelb. Na ogół można traktować zdobyte dzięki nim uprawnienia jako równorzędne, skupmy się więc na trudności samych egzaminów.

Zasady ich przeprowadzania określają odpowiednio:

Nie trzeba dodawać, że regulamin i rozporządzenia są na tyle nieprecyzyjne, że szykując się do egzaminu nie można mieć pewności, jak dokładnie będzie wyglądał. Przyjrzyjmy się jednak temu, co wiadomo, zaczynając od części teoretycznej.

W obu przypadkach część teoretyczna składa się z 10 pytań sprawdzających znajomość przepisów. Dosłowną, na pamięć. Nie ma wymogu rozumienia. Trzeba tylko spośród opcji do wyboru wskazać dokładny cytat z aktu normatywnego.

Na egzaminie patentowym część teoretyczna obejmuje po dwa pytania z zakresu:

1) obowiązującej ustawy o broni i amunicji oraz przepisów wydanych na jej postawie

2) zasad bezpieczeństwa przy posługiwaniu się bronią sportową

3) regulaminów strzeleckich

4) budowy, zasad działania i danych technicznych broni do celów sportowych

5) znajomości przepisów kodeksu karnego dotyczących przestępstw związanych z bronią

W przypadku egzaminu policyjnego nie ma tak precyzyjnego podziału tematów. Z rozporządzenia dowiadujemy się tylko ogólnie, że zakres przedmiotowy obejmuje ustawę o broni i amunicji, akty wykonawcze wydane na jej podstawie oraz przepisy kodeksu karnego dotyczące przestępstw związanych z bronią. Ponieważ skądinąd wiemy, że w testach znajdują się pytania o obronę konieczną i stan wyższej konieczności, mamy kolejne potwierdzenie tezy, że polska policja samodzielną obronę uważa za przestępstwo.

Na egzaminie patentowym można na jedno z pytań (za wyjątkiem tych z działów 1 i 2) odpowiedzieć błędnie. Egzamin policyjny takiej możliwości nie dopuszcza. Tak czy inaczej, ustawę o broni i amunicji oraz rozporządzenia do niej trzeba wykuć na blachę. Znam przypadek, gdy padło pytanie o to, jaką Polską Normę musi spełniać kłódka w magazynie broni (prawidłowa odpowiedź – żadną, bo stosowanie Polskich Norm jest zgodnie z ustawą o normalizacji dobrowolne – zapewne nie zostałaby dobrze przyjęta).

Jak widać, w tematyce egzaminu teoretycznego na patent mieści się wszystko z policyjnego i o wiele więcej. Mimo to nie znam nikogo, kto oblałby teorię na patencie, a w znacznie mniej licznym gronie znanych mi zdających egzamin policyjny takie przypadki się zdarzały.

Przejdźmy do części praktycznej. Tutaj widać znaczącą różnicę w podejściu. Przede wszystkim, na egzaminie patentowym (za wyjątkiem strzelby) strzela się na skupienie, zaś na policyjnym na celność. Ma to o tyle istotne znaczenia, że zdający co do zasady nie zna egzemplarzy broni, z których przyjdzie mu strzelać, nie wie, jak mają ustawione przyrządy celownicze i nie ma możliwości oddania strzałów próbnych. Pod tym względem policyjny egzamin praktyczny ma charakter loterii. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której znakomity zawodnik oddaje pięć strzałów ze skupieniem pozwalającym teoretycznie zmieścić się w dziesiątce, które lądują poza punktowanym polem tarczy i skutkują wynikiem 0 punktów, bo celownik był rozregulowany.

Przyjrzyjmy się teraz normom dla poszczególnych rodzajów broni.

Pistolet bocznego zapłonu (policja)

a) cel – tarcza strzelecka TS-4,

b) odległość – 25 metrów,

c) liczba amunicji – 5 sztuk,

d) postawa – stojąca,

e) czas – 5 minut,

f) zaliczenie strzelania – uzyskanie co najmniej 35 punktów stanowiących sumę punktów z trafień w pola punktowe tarczy;

Pistolet (PZSS)

6, a nie 5 minut (co nie ma praktycznego znaczenia, czas 5 minut wystarcza na bardzo spokojne oddanie 5 strzałów). Wynik pozytywny – jeśli rozrzut przynajmniej 4 przestrzelin na tarczy mieści się w pierścieniu o średnicy 15 cm. Reszta tak samo.

15 cm to średnica pola „8”, a zatem np. trafienie czterech ósemek przy jednym odskoku poza tarczę zapewnia zdanie egzaminu na patent. Taka całkiem przyzwoita seria nie wystarczy jednak na egzaminie policyjnym – w końcu daje „zaledwie” 32 punkty!

Pistolet centralnego zapłonu (policja)

Tu już jest łatwiej. Taką samą normę punktową (35 punktów w tarczy określanej zwykle pistolet sportowy) trzeba uzyskać 6, a nie 5 strzałami, i to na dystansie 15 m. Czas – 6 minut, wystarczający z naddatkiem; w ogóle na egzaminie policyjnym zawsze jest minuta na strzał. Na mniejszej odległości ewentualne problemy z przystrzelaniem broni nie ujawnią się tak dotkliwie. Summa summarum pistolet centralnego zapłonu jest o wiele łatwiejszy do zaliczenia niż pistolet bocznego zapłonu, porównywalny trudnością z częścią pistoletową egzaminu na patent.

Karabinek bocznego zapłonu (policja)

Wróćmy do broni kalibru .22. Normy policyjne to:

a) cel – tarcza strzelecka TS-1,
b) odległość – 50 metrów,
c) liczba amunicji – 5 sztuk,
d) postawa – leżąca,
e) czas – 5 minut,
f) zaliczenie strzelania – uzyskanie co najmniej 35 punktów stanowiących sumę punktów z trafień w pola punktowe tarczy.


Moim zdaniem to najtrudniejszy element egzaminu. Potwierdzają to doświadczenia ze szkolenia. Bez strzałów próbnych i korekty przyrządów uzyskanie tak dobrego wyniku z nieznanej broni zależy głównie od szczęścia. Taka formuła sprawdzianu niczego nie sprawdza i daje pole do nadużyć egzaminatorom – kilka kliknięć pokrętłem wystarczy, by nawet najlepszy strzelec nie trafił na 50 m w pole punktowane maleńkiej tarczy.

Karabin (PZSS)

Znów mamy prawie identyczne warunki strzelania (za wyjątkiem dłuższego o minutę czasu), ale o wiele łatwiejszy do spełnienia wymów co do wyniku: 4 na 5 przestrzelin ma zmieścić się w pierścieniu o średnicy 5 cm. Nie jest to zupełnie trywialne, ale leży w zasięgu zawodnika przygotowującego się od zera w ciągu obowiązkowego trzymiesięcznego stażu.

Strzelanie z karabinków samoczynnych, samopowtarzalnych i karabinów ogniem pojedynczym (policja):
1) cel – tarcza strzelecka TS-10;
2) odległość – 50 metrów;
3) liczba amunicji – 10 sztuk;
4) postawa – leżąca;
5) czas – 10 minut;
6) zaliczenie strzelania – uzyskanie co najmniej 8 trafień w pole punktowe tarczy.
I tu mamy zaskoczenie – trafienie w czarnego Francuza 8 razy na 10 strzałów przy praktycznie nieograniczonym czasie, nawet z nie słynącej z celności broni systemu Kałasznikowa, nie stanowi żadnego problemu. Radzą sobie z tym zupełnie początkujący. Sylwetkowa tarcza jest na tyle duża, że niedokładne przystrzelanie nie powinno sprawić kłopotu. Spośród trzech omawianych strzelań karabinowych na 50 m, to jest zdecydowanie najłatwiejsze.

Pneumatyki (PZSS)

Na patencie jest jeszcze jedna, interesująca możliwość, której nie daje egzamin policyjny: strzelanie z pneumatyków. Rezygnując ze strzelby, można zdać na patent strzelecki nigdy nie mając w ręku broni palnej! Dystans wynosi 10 m, czas – 6 minut, 4 na 5 przestrzelin ma zmieścić się w średnicy odpowiednio 5 cm dla pistoletu lub 2 cm dla karabinka. Pewnym utrudnieniem jest postawa stojąca; wyćwiczenie dobrej statyki jest niezbędne, zwłaszcza przy dość ciężkich wyczynowych karabinkach pneumatycznych. Z drugiej jednak strony, nie jest to broń wymagająca pozwolenia, więc nie mający go jeszcze zawodnik w zasadzie może kupić dokładnie takie wiatrówki jak na egzaminie i trenować z nimi w domu.

Zdającym w ten sposób radzę uważać na spust, zwykle tak lekki, że łatwo o przypadkowy strzał!

Strzelanie z pistoletów maszynowych ogniem pojedynczym (policja)
Ta kategoria nie ma bezpośredniego odpowiednika w strzelaniach na patent. Pistolety maszynowe przerobione na samopowtarzalne formalnie funkcjonują na rynku cywilnym jako pistolety lub karabiny, zależnie od deklaracji producenta. Można je zatem kupić na pozwolenie wyrobione w oparciu o patent strzelecki w dyscyplinie „pistolet” lub „karabin”.

Normy egzaminu policyjnego:

1) cel – tarcza strzelecka TS-10;
2) odległość – 25 metrów;
3) liczba amunicji – 10 sztuk;
4) postawa – stojąca;
5) czas – 10 minut;
6) zaliczenie strzelania – uzyskanie co najmniej 8 trafień w pole punktowe tarczy

Całość przypomina egzamin na karabinki samopowtarzalne – co prawda z postawy stojącej, ale za to na o połowę krótszym dystansie. Podobnie jak tam, zaliczenie nie powinno przysporzyć trudności nawet osobom ze znikomym doświadczeniem strzeleckim.

Strzelba (policja)

Dochodzimy do największego kalibru, a zarazem najłatwiejszego egzaminu.

1) cel – tarcza strzelecka TS-3;
2) odległość – 15 metrów;
3) liczba amunicji – 3 sztuki nabojów z pociskiem kulowym;
4) postawa – stojąca;
5) czas – 3 minuty;
6) zaliczenie strzelania – oddanie co najmniej 2 celnych strzałów w pole punktowe tarczy
Trafienie 2 na 3 razy na krótkim dystansie do ogromnej tarczy sylwetkowej nie powinno nikomu sprawić kłopotu.

Strzelba (PZSS)

Ze strzelbą na egzaminie na patent jest dziwnie. Może to być najłatwiejszy albo najtrudniejszy element egzaminu, zależnie od infrastruktury danej strzelnicy. Normy są następujące:

1. Cel – lecący rzutek (konkurencja trap)
2. Odległość od wyrzutni – 15 metrów
3. Liczba strzałów – 5
4. Postawa – stojąca
5. Czas egzaminu – 6 minut
6. Wynik pozytywny – trafienie co najmniej 3 rzutków

lub:

1. Cel – 5 celów reaktywnych (np. poppery)
2. Odległość od stanowiska – co najmniej 10 metrów
3. Liczba strzałów – 5
4. Postawa – stojąca
5. Czas egzaminu – 3 minuty
6. Wynik pozytywny – trafienie co najmniej 4 celów

O ile 3 na 5 rzutków to kryterium ambitne, trafienie do 4 na 5 popperów, podobnie jak w przypadku normy policyjnej, wymaga niewiele więcej poza umiejętnością załadowania broni. Zwraca uwagę skrócony do 3 minut czas, świadczący o „dynamicznym” rodowodzie tej części egzaminu, wciąż jednak dostateczny dla zupełnie spokojnego strzelania.

Strzelanie z broni gazowej lub alarmowej
Dla porządku odnotujemy, że minister wyłączył z wymogu sprawdzianu strzeleckiego broń sygnałową, ale gazową i alarmową już nie. Normę można rozpatrywać głównie jako przykład resortowego poczucia humoru:

1) cel – kulochwyt;
2) liczba amunicji – 3 sztuki;
3) postawa – stojąca;
4) czas – 3 minuty;
5) zaliczenie strzelania – oddanie 3 strzałów z amunicji alarmowej w kierunku kulochwytu.

Rozkładanie

Teoretycznie zarówno egzamin PZSS jak i policyjny mogą obejmować sprawdzenie umiejętności rozkładania broni. W praktyce na patencie raczej się to nie zdarza, a na resortowym owszem, łącznie z przepytaniem z nazewnictwa części.

Koszt

Dla egzaminu na patent cena ustalona jest ustawowo i wynosi 400 zł. Opłaty za egzamin policyjny zróżnicowane są zależnie od celu pozwolenia (nie rodzaju broni!), od 400 zł do 1150 zł, przy czym najwyższa stawka obowiązuje przy najpraktyczniejszym pozwoleniu kolekcjonerskim.

Podsumowanie

Egzamin na patent strzelecki ma znacznie większą zdawalność niż egzamin na pozwolenie na broń zdawany przed policją. Poszczególne elementy policyjnego egzaminu praktycznego bywają jednak łatwiejsze od analogicznych strzelań na patent. Paradoksalnie, im groźniejsza broń, tym łatwiejszy policyjny sprawdzian strzelecki. Normy celności dla pistoletów maszynowych, strzelb i karabinków samoczynnych można spełnić już po najbardziej elementarnym przeszkoleniu – są porównywalne pod względem trudności z patentowym strzelaniem do popperów. Nieco trudniejszy jest egzamin z pistoletów centralnego zapłonu, a bardzo trudny – z broni bocznego zapłonu.

Dla ogółu zdających najlepszym rozwiązaniem jest podejście do egzaminu w Polskim Związku Strzelectwa Sportowego. Tak jest taniej i, co do zasady, łatwiej. Ci zaś, którym zależy na broni samoczynnej, wobec czego muszą zdawać na policji, nie mają powodu do obaw: akurat przy niej do osiągnięcia określonych w rozporządzeniu wyników wystarczą umiejętności na poziomie podstawowym.

Co zabrać, idąc pierwszy raz na strzelnicę?

  1. Ciepłe ubranie. Strzelnice dzielimy na otwarte, to znaczy takie, gdzie jest zimno, bo są na dworze oraz zamknięte, czyli takie, gdzie jest zimno, bo właściciel oszczędza na ogrzewaniu. O co trudno mieć pretensje, bo kubatura takiego obiektu siłą rzeczy musi być spora.

  2. Dowód osobisty. Żaden przepis nie obliguje do jego pokazywania, ale obsługa nierzadko uzależnia od tego wstęp.

  3. Wygodne buty. Początkujący zwykle strzelają stojąc; odpowiednie obuwie jest ważne dla stabilności, a tym samym celności. Szpilek nie zalecamy, zwłaszcza panom.

  4. Gotówkę. Karty płatnicze raczej w tej branży nie funkcjonują. Weź większą kwotę, niż wydaje Ci się, że potrzebujesz. Po pierwszych paru strzałach nie poprzestaniesz na zaplanowanej liczbie, będziesz chcieć więcej.

  5. Ochronniki słuchu. Jakiekolwiek, np. budowlane, nie muszą być specjalistyczne strzeleckie. Mogą być zatyczki do uszu. Niestety, wiele strzelnic nie zapewnia tego podstawowego sprzętu BHP. Oczywiście nie dotyczy to imprez organizowanych przez Ensis, my zawsze zapewniamy ochronę słuchu.

Usuwanie zaklinowanego wyciora sznurowego

Podczas przygotowań do Kursu rozbierania 4.02 w Kościanie nastąpił wypadek przy czyszczeniu broni: wycior sznurowy (bore snake) utknął w komorze nabojowej AKM.

Próby wyjęcia go w normalny sposób, ciągnąc od strony wylotu lufy, nie przyniosły żadnych rezultatów, nawet po naoliwieniu w trzech punktach (od wylotu lufy, komory nabojowej i kolanka gazowego). Od drugiej strony nie dało się go chwycić, był już za głęboko.

W tej stytuacji wkręciłem w materiał, od strony komory nabojowej, najdłuższy wkręt, jaki miałem pod ręką. Posłużył za uchwyt do wyciągania sznura.


Ze względu na konstrukcję kałasznikowa, nie mogłem użyć haczyka, który byłby wygodniejszy do chwycenia niż zwykły wkręt – przed komorą jest za mało miejsca. Musiałem wykorzystać kombinerki, opierane od dołu, przez gniazdo magazynka, lub, na zmianę, od góry (uniosłem szczerbinkę, żeby jej przy tym nie uszkodzić).

 

 

Wyciąganie wyciora tą metodą przynosiło rezultaty powoli; upewniwszy się, że w ogóle działa, uciąłem część wystającą z lufy, żeby zminimalizować tarcie. Całkowite usunięcie zaklinowanego sznura potrwało ok. pół godziny.